Jak wypracowaliśmy u Borysa stały rytm dnia i dlaczego wolimy wcześnie wstawać?

Dzisiaj o tym, jak to się stało, że wypracowaliśmy stały rytm dnia i dlaczego wolimy mieć wolny wieczór w zamian za wczesny poranek.
Od samego początku moja mama mi mówiła, jak ważne jest wprowadzenie dziecku stałego rytmu dnia. W zasadzie najpierw słuchałam tego z przymrużeniem oka, bo jak ustabilizować noworodkowi dzień? Mimo wszystko, uznałam, że może to jednak dobra rada i tak oto, nasze dziecko ma regularne posiłki, regularne drzemki i o tej samej godzinie zasypia.
dsc_4102
Być może wiele osób tego nie zrozumie, ale u nas prowadzimy dzień pod dziecko, czyli funkcjonujemy tak, żeby Borysowi było jak najbardziej komfortowo. Skutkuje to często tym, że miłe posiedzenia ze znajomymi kończą się szybciej niż byśmy chcieli.
Myślę, że duży wpływ na taką regulację miał fakt, że Borysek bardzo krótko był karmiony piersią i szybko przeszliśmy na mleko modyfikowane, dzięki temu dokładnie wiedzieliśmy, o której wypadnie godzina karmienia (zawsze, z zegarkiem w ręku, były to 3 godziny). Jeśli chcieliśmy gdzieś wyjść, to organizowaliśmy się tak, żeby wyjść w krótkim odstępie czasu po wcześniejszym karmieniu i dotrzeć na miejsce na jakiś czas przed następnym.
Oprócz regularnych godzin posiłków i drzemek, obowiązuje nas jeszcze jedna czynność, a jest nią codzienna kąpiel. Wiem, że niektórzy rodzice nie są zwolennikami codziennych kąpieli. Borys pluskanie w wodzie kocha od samego początku i wydaje mi się, że kąpiel jest dla niego znakiem, że czas się wyciszyć i przygotować do snu.
img_20170308_193918_hdr
Jak zatem wygląda nasz typowy dzień?
Wstajemy między 6 – 7. Oczywiście, głównym budzikiem jest Borys i to on decyduje,jak wcześnie zaczniemy dzień.
O godzinie 10 Borys ma drzemkę, która zazwyczaj trwa ok. 1,5h, ale zdarza się, że trwa i 2, a czasem tylko 40 minut.
Po drzemce wychodzimy na spacer, który trwa 1,5h.
Ok.godziny 14 Borys je obiad. Od kilku dni vBorys je sam i w tym czasie, ja też jem swój obiad. Wcześniej najpierw był nakarmiony młodzieniec i dopiero wtedy siadałam do swojego posiłku.
Ok. 15:30 Borys ma drugą drzemkę i ta trwa godzinę. Nawet, jeśli chciałby pospać dłużej, to i tak go budzę, żeby poszedł wcześniej spać na noc.
Koło godziny 19:00 Borys idzie do kąpieli. Ten wieczorny rytuał trwa ok. 30 minut (pluskanie w wodzie + wieczorna pielęgnacja).
Przed godziną 20 jest czas na ostatnie mleko na noc. Zazwyczaj Borys zasypia w trakcie jedzenia, ale zdarza się, że nie zasypia. Wtedy odkładamy go do łóżeczka i po pewnym czasie zasypia sam. Niezmiennie usypia go szum z misia szumisia.
img_20170308_150256_hdr
Mówiąc szczerze, ten stały rytm dnia jest chyba moją największą dumą w dotychczasowym wychowaniu dziecka. Jesteśmy w stanie zorganizować sobie nasz dzień.
I teraz odpowiedź na pytanie, dlaczego wolimy wcześnie wstawać. Wiadomo, że czasem wolałabym pospać do 8, leniwie poleżeć w łóżku do 9 i dopiero zacząć dzień. Wczesne wstawanie ma jednak swoje plusy. Przede wszystkim – nasz dzień trwa dłużej i jesteśmy w stanie zrobić dużo więcej. A po drugie, Borys wcześnie wstaje i wcześnie chodzi spać, więc wieczory mamy dla siebie.
A jaką metodę Wy stosujecie? Podzielcie się w komentarzach.
Ściskamy,
Karo i Borys

Moja organizacja czasu

Z organizacją czasu bywa u mnie bardzo różnie. A w zasadzie, wpadam ze skrajności w skrajność, czyli albo wypisywałam całą masę zadań do zrobienia i faktycznie je realizowałam, tylko po to, żeby udowodnić całemu światu, że się nie obijam na macierzyńskim, albo, oprócz najważniejszych obowiązków, nie robiłam zupełnie nic. I w jednym, i w drugim przypadku nie rezerwowałam czasu dla siebie, na trening, domowe SPA czy wieczór z książką. Powiem więcej, i w jednym, i w drugim przypadku kończyłam dzień bardzo zmęczona nadmiarem bzdurnych zadań albo lenistwem.

Od jakiegoś czasu zaczęłam analizować co robię nie tak i jak temu zapobiec. Generalnie, lubię mieć więcej obowiązków, bo wtedy mam poczucie, że jestem przydatna i że wykorzystuję czas, więc dzień nie będzie zmarnowany, z drugiej jednak usilne zapełnianie dnia bzdurami wzbudzało wewnętrzną frustrację.

Myślałam nad tym długo, jak to wszystko rozwiązać, żeby wilk był syty i owca cała, czyli żeby obowiązki były wykonane, ale żeby był też czas na przyjemności.

 

na-bloga3

Przede wszystkim, zaczynam dzień razem z moim synem, czyli ok. 7. Wcześniej, jak mąż był w domu, trochę to wykorzystywałam i dosypiałam. Nie był to zbyt rozsądny pomysł, bo budziłam się z gigantycznym bólem głowy i wcale wyspana się nie czułam. Teraz wprowadziłam zasadę wcześnie się kłaść i wcześnie wstać.
Po drugie, nie ukrywam, że lubię poleżeć dłużej w łóżku i jeszcze przed śniadaniem przejrzeć cały Internet, czyli głównie Instagram. Walczę z tym cały czas, bo jest to największy pochłaniacz czasu. Teraz, kiedy Borys jest nakarmiony i widzę, że nie usiedzieć w łóżku ani minuty dłużej, wychodzę z niego razem z nim i rozpoczynam swój dzień. Zazwyczaj jest to koło godziny 8. Zaczynam dzień szklanką ciepłej wody z cytryną, bo jest to pierwszy krok do wypicia 1,5l wody w ciągu dnia.
na-bloga2
Kolejnym etapem jest to, żeby przed pierwszą drzemką Borysa wykonać najważniejsze zadania danego dnia (albo przynajmniej je zacząć). Każdego dnia jest to coś innego, np. ugotować obiady (dla nas i dla Borysa), wstawić pranie czy posprzątać. W trakcie drzemki zawsze mogę te czynności już tylko dokończyć albo wypić w spokoju kawę i np. wstawić nowy wpis albo zrobić trening.
na-bloga1
Cały czas się w takim podejściu doskonalę, zdarza mi się błądzić i jednak gdzieś zawalić. W końcu nikt nie jestem robotem i czasem zdarza się kryzys, ale się nie poddaję, bo widzę, jakie plusy z tego płyną.
Miłego piątku,
Karo i Borys