Mamo, zwolnij!

dsc_3589

W natłoku codziennych spraw, często gnamy, realizujemy zadania z listy ‚do zrobienia’, zapominając tym samym o nas – mamach.

Pod koniec dnia bywam zmęczona, a nawet i rozdrażniona. W szczególnie trudnych dniach staram się znaleźć czas tylko dla mnie. Czas, w którym mogę pomyśleć, odpocząć i z impetem zacząć następny dzień.

1. Kawa. Dużo kawy.

Zawsze duża, zawsze między godziną 10 a 11. Uwielbiam. Niby nic, a jednak działa. Lubię ją wypić w ciszy i spokoju, z koleżanką, w pociągu. W trakcie sprzątania, w trakcie gotowania. Podczas spaceru z Borysem. Obojętne. Kawa to dla mnie rodzaj luksusu, na który pozwalam sobie codziennie.

2. Książka.

Kto lubi czytać – ręka w górę! Chyba nic nie odpręża bardziej niż kilka stron przed snem. Serio, dużo lepsze niż przeglądanie Instagrama.

dsc_3606

3. Kąpiel.

Ciepła, z pianą, w ciszy i spokoju. I teraz wyznanie: zazwyczaj, nawet w trakcie brania prysznica, towarzyszy mi Youtube. Albo nadrabiam zaległości na moich ulubionych kanałach, albo słucham muzyki. Ale w te szczególnie gwarne dni idę sama ze sobą.

I uwaga! Wcale nie trzeba angażować tatusia do opieki nad latoroślą. Zdarza mi się kąpiel w ciągu dnia, w trakcie drzemki mojego malucha. Jest tylko jeden warunek – trzeba iść niezwłocznie po tym, jak bobas zaśnie.

4. Trening.

Nie, nie chodzę na siłownię. Odpalam trening w domu (wiem, że są przeciwnicy Ewy Chodakowskiej, ale ja jej ćwiczenia lubię i nikt mi nie zabroni). Często nawet nie czekam, aż Borys zaśnie. Jeśli jest w dobrym humorze (a naprawdę bawią go dziwne wygibasy rodzicielki), to 40 minut mam gwarantowane. Jeśli humor nie dopisuje, to wykorzystuje tyle czasu, na ile dziecko mi pozwala.

5. Spacer.

Jestem w tej uprzywilejowanej sytuacji, że moje dziecko na spacerach śpi. Zazwyczaj wykorzystuję to na pogaduchy z koleżankami. Jeśli głowę mam przeładowaną treścią, po prostu idę. Czasem słucham podcastów, a czasem dźwięków ulicy. Nie da się ukryć, że wszyscy korzystają i wszyscy są szczęśliwi. (no i można to też zaliczyć jako aktywność fizyczną).

6. Medytacja.

Nie, nie potrafię medytować. Nie potrafię oczyścić głowy z myśli. Znam jednak jeden fajny sposób na totalne wyciszenie i odprężenie (polecam przed snem), tzw. medytacja spokojnego serca. Polega to tylko na skupieniu się na oddechu (więcej przeczytacie TUTAJ).

Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze metody na odprężenie się po ciężkim dniu (albo w ogóle, co lubicie robić, kiedy macie czas tylko dla siebie)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *