Instynkt macierzyński, raz!

Dzisiaj kilka moich przemyśleń na temat instynktu macierzyńskiego. Czy w ogóle coś takiego istnieje?
Zawsze wydawało mi się, że ten instynkt mam. Lubię dzieci, lubię się nimi zajmować. I co najważniejsze – dzieci lubią mnie. Czyli definitywnie kobieta z instynktem. Tylko jak się to wszystko przekłada w praktyce?
Instynkt kojarzy mi się z czymś, co robimy instynktownie. Nie zastanawiamy się nad tym zbyt długo. Po prostu wiemy, że należy zrobić tak, a nie inaczej. Zanim jeszcze zostałam mamą, kiedy odwiedzałam moja kuzynkę, mamę trójki dzieci, zawsze zadawałam jej pytanie w stylu ‚ale skąd wiesz, że on/ona właśnie teraz chce jeść?’ albo ‚a skąd wiedziałaś, że to czas na zmianę pieluchy?’. Później, kiedy już sama byłam w ciąży, zastanawiałam się, skąd ja będę wiedziała, co mojemu dziecku dolega w danym momencie. Wszyscy mi wtedy odpowiadali, że zrobię to instynktownie i mam się niczym nie martwić.
17159265_1785271048165280_2331980652329258194_o
Wyposażona w taką wiedzę, poszłam urodzić pierworodnego i… mój instynkt nagle się gdzieś zgubił! Nie miałam zielonego pojęcia, jak zajmować się moim dzieckiem. Borys płakał, a był najedzony, więc znowu go karmiłam, a on znowu płakał (później okazało się, że to była nietolerancja laktozy). Byłam wykończona i zniechęcona, płakałam po kątach, bo nagle przyszła babcia i dziecko się zrobiło spokojne. Co więcej, wisiałam cały czas na telefonie z moją mamą, która, nawet będąc w pracy, instruowała mnie, co mam robić.
Dzisiaj, kiedy Borys jest już rocznym chłopcem, wiem, jak mam się nim zajmować (chociaż zdarza się, że jednak nie wiem) i mogę powiedzieć, że robię to ‚instynktownie’. Ostatnio była u mnie koleżanka (pozdrawiam, Martyna, bo wiem, że to czytasz) i z pozycji osoby bezdzietnej również zadawała mi pytania, że skąd ja wiem i że skąd ona będzie wiedziała.
Podsumowując, stwierdzam, że dzieci można lubić lub nie (ale kto nie lubi dzieci,halo?), można chcieć być rodzicem lub nie, ale z tymi deklaracjami o wrodzonym instynkcie lub jego braku raczej byłabym ostrożna. Po prostu, obcując z dzieckiem, uczymy się go i zajmujemy się nim instynktownie.
Ściaskamy,
Karo i Borys

Jak wypracowaliśmy u Borysa stały rytm dnia i dlaczego wolimy wcześnie wstawać?

Dzisiaj o tym, jak to się stało, że wypracowaliśmy stały rytm dnia i dlaczego wolimy mieć wolny wieczór w zamian za wczesny poranek.
Od samego początku moja mama mi mówiła, jak ważne jest wprowadzenie dziecku stałego rytmu dnia. W zasadzie najpierw słuchałam tego z przymrużeniem oka, bo jak ustabilizować noworodkowi dzień? Mimo wszystko, uznałam, że może to jednak dobra rada i tak oto, nasze dziecko ma regularne posiłki, regularne drzemki i o tej samej godzinie zasypia.
dsc_4102
Być może wiele osób tego nie zrozumie, ale u nas prowadzimy dzień pod dziecko, czyli funkcjonujemy tak, żeby Borysowi było jak najbardziej komfortowo. Skutkuje to często tym, że miłe posiedzenia ze znajomymi kończą się szybciej niż byśmy chcieli.
Myślę, że duży wpływ na taką regulację miał fakt, że Borysek bardzo krótko był karmiony piersią i szybko przeszliśmy na mleko modyfikowane, dzięki temu dokładnie wiedzieliśmy, o której wypadnie godzina karmienia (zawsze, z zegarkiem w ręku, były to 3 godziny). Jeśli chcieliśmy gdzieś wyjść, to organizowaliśmy się tak, żeby wyjść w krótkim odstępie czasu po wcześniejszym karmieniu i dotrzeć na miejsce na jakiś czas przed następnym.
Oprócz regularnych godzin posiłków i drzemek, obowiązuje nas jeszcze jedna czynność, a jest nią codzienna kąpiel. Wiem, że niektórzy rodzice nie są zwolennikami codziennych kąpieli. Borys pluskanie w wodzie kocha od samego początku i wydaje mi się, że kąpiel jest dla niego znakiem, że czas się wyciszyć i przygotować do snu.
img_20170308_193918_hdr
Jak zatem wygląda nasz typowy dzień?
Wstajemy między 6 – 7. Oczywiście, głównym budzikiem jest Borys i to on decyduje,jak wcześnie zaczniemy dzień.
O godzinie 10 Borys ma drzemkę, która zazwyczaj trwa ok. 1,5h, ale zdarza się, że trwa i 2, a czasem tylko 40 minut.
Po drzemce wychodzimy na spacer, który trwa 1,5h.
Ok.godziny 14 Borys je obiad. Od kilku dni vBorys je sam i w tym czasie, ja też jem swój obiad. Wcześniej najpierw był nakarmiony młodzieniec i dopiero wtedy siadałam do swojego posiłku.
Ok. 15:30 Borys ma drugą drzemkę i ta trwa godzinę. Nawet, jeśli chciałby pospać dłużej, to i tak go budzę, żeby poszedł wcześniej spać na noc.
Koło godziny 19:00 Borys idzie do kąpieli. Ten wieczorny rytuał trwa ok. 30 minut (pluskanie w wodzie + wieczorna pielęgnacja).
Przed godziną 20 jest czas na ostatnie mleko na noc. Zazwyczaj Borys zasypia w trakcie jedzenia, ale zdarza się, że nie zasypia. Wtedy odkładamy go do łóżeczka i po pewnym czasie zasypia sam. Niezmiennie usypia go szum z misia szumisia.
img_20170308_150256_hdr
Mówiąc szczerze, ten stały rytm dnia jest chyba moją największą dumą w dotychczasowym wychowaniu dziecka. Jesteśmy w stanie zorganizować sobie nasz dzień.
I teraz odpowiedź na pytanie, dlaczego wolimy wcześnie wstawać. Wiadomo, że czasem wolałabym pospać do 8, leniwie poleżeć w łóżku do 9 i dopiero zacząć dzień. Wczesne wstawanie ma jednak swoje plusy. Przede wszystkim – nasz dzień trwa dłużej i jesteśmy w stanie zrobić dużo więcej. A po drugie, Borys wcześnie wstaje i wcześnie chodzi spać, więc wieczory mamy dla siebie.
A jaką metodę Wy stosujecie? Podzielcie się w komentarzach.
Ściskamy,
Karo i Borys

Placuszki owsiane z kremem orzechowo – daktylowym

A teraz coś dla osób dbających o linię. Albo i niedbających, ale lubiących (jak ja) zjeść smacznie i zdrowo. Z minimalnym nakładem czasu, oczywiście. Zatem proszę bardzo, oto jest, pycha przepis. Sztućce w dłoń, będzie uczta!

Jedyne, czego potrzebujemy, to:

3/4 szklanki płatków owsianych (u mnie górskie
1/2 banana
1 jajko
Plaster twarogu półtłustego lub chudego (może być duży plaster)
Łyżka syropu klonowego (albo miodu, co tam lubicie. Albo bez niczego)

Wszystkie składniki mieszamy razem i voila! Smażymy na kropli oleju z obydwu stron.

img_20170220_111146_hdr

Teraz przyszedł czas na krem.

Potrzebujemy:

3/4 szklanki daktyli
Trochę orzechów (u mnie zwykłe arachidowe bez soli)

Daktyle i orzechy zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 30 min (żeby zmiękły). Następnie blendujemy na masę gładką (lub mniej gładką). Smarujecie nasze placuszki i zajadacie ze smakiem!

Życzymy smacznego,

Karo i Borys